Pytania typu, “jak sobie radzić z dziadkami, którzy zaczynają wchodzić na nie swój teren”, są bardzo częste. Szanując swoich rodziców trudno jest się im przeciwstawić. Zwłaszcza, gdy swoje zachowanie tłumaczą miłością do wnuków i doświadczeniem życiowym. Jeśli mieszkasz daleko od swoich rodziców i odwiedzasz ich od święta, takie sytuacje mogą wydawać się do zniesienia. Trudno jednak jest ciągle bagatelizować problem, gdy na przykład dziadkowie na co dzień pomagają w opiece nad dziećmi.
Jak wszędzie, gdzie sprawa dotyczy relacji międzyludzkich, tak i tu prostego i gotowego rozwiązania nie ma. Najważniejsze, to zachować zdrowe relacje rodzinne, nawet gdy wydaje się to trudne. W tym celu ustal, wraz z mężem, własne granice ostateczne. Jednomyślność między małżonkami jest podstawą w wychowywaniu. Dla dobra dzieci nie pozwól dziadkom przekroczyć ustalonych granic. Może to być np. karmienie słodyczami (zwłaszcza, gdy dziecko ma cukrzycę, albo problemy z ząbkami), podważanie autorytetu rodzicielskiego w obecności dzieci, czy też podniesienie ręki na dziecko. Po ustaleniu reguł, przekaż je dziadkom i trzymaj się ich bez wyjątków. Oczywiście dziadkowie wcale nie muszą zaakceptować tych zasad. Potrzeba tutaj szczerej rozmowy i twojej stanowczej postawy.
A co jeśli dziadkowie przekroczą wyznaczone linie? Należy być konsekwentnym. Zabrać dzieci i wyjść. Tak po prostu. Dać czas dziadkom na przemyślenie swojego postępowania i podjęcie decyzji. Jednym z twoich głównych zadań, jako rodzica, jest ochrona dzieci przed złymi wpływami. Dlatego przed kolejnym spotkaniem dzieci z dziadkami wyjaśnij problem.
Sytuacja taka może zaistnieć, gdy mieszkasz z dziadkami, a oni pomagając, jednocześnie przekraczają owe ustalone granice. Jeśli widzisz, że mniejszą krzywda dla dziecka będzie brak kontaktu z dziadkami, niż ich zły wpływ, warto pomyśleć nad przeprowadzką i ograniczeniem kontaktów. Zawsze jednak należy kierować się dobrem dzieci i stworzeniem im jak najlepszych warunków do prawidłowego rozwoju.
Rzadko zdajemy sobie sprawę z faktu, że dzieci, będąc świadkami kłótni, najbardziej poddają się atmosferze tego wydarzenia. Nie rozumieją treści, nie muszą wiedzieć, o co w tym wszystkim chodzi. Dla nich kłótnia ukochanych osób, to zawsze sytuacja zagrożenia. Najbardziej przeraża je to, że są bezradne. Mogą, zupełnie bez powodu, czuć się winne zaistniałej sytuacji, albo niekochane przez obie strony konfliktu. W rezultacie mogą reagować agresją, lub co gorsze, tłumić swoje emocje.
Jest to szczególnie przykre, gdy zły wpływ na dzieci mają osoby bliskie, od których oczekuje się raczej wsparcia, a nie problemów...
Tekst ukazał się w 222 numerze miesięcznika "Posłaniec Św. Teresy"
Zdjęcie jest własnością: Susan Redford
Zdjęcie jest własnością: Susan Redford
Wszystkich zainteresowanych,
zachęcam do kontaktu.
Serdecznie pozdrawiam!
Joanna Nowak
joanna.nowak@mail.com
